No i cały spacer na marne. Byłam zawiedziona. No, ale przynajmniej poznałam Carrie. Z moich myśli wyrwał mnie dźwięk wierzgania. Pobiegłem na miejsce i zastałam tam Fildanga ze jakimś zwierzęciem na grzbiecie. To był ten sam co za mną przyszedł. Zaczęłam oślepiać przybysza światłem. Na chwilę przestał skakać po Dangu. Oślepiłam go. Zwierzę jednak było bardziej wytrzymałe niż sądziłam. Podniosło się, ale nie miało takiego zapału. Wiedziałam, że rani Fildanga. Musiałam coś zrobić.
Nagle zza krzaków wyszła Carrie. Zobaczyła zdarzenie i zaczęła sprawiać zwierzęciu mentalny ból. Po kilku sekundach zwierzak spadł z Fildanga.
- Nic mi nie jest - powiedział - co to za jeden?
(Fildango? Carrie?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz