Strony

wtorek, 24 marca 2015

Od Aqua Quencha

Nie mogę uwierzyć. Moja Pani jest w ciąży. Skończą się treningi na których koń czuję się dobrze. Zrobiła to przeze mnie. Nie lubi mnie.  Zbieg okoliczności.  Może być gorzej niż myślałam. Przyszedł chłopiec.
Zło wcielone.
Chłopiec piekieł.
Nienawidzi koni.
Szczególnie mnie.
Przyniósł siodło, ma ostrogi uzdę z wynikającym się strzemieniem. Założył to na mnie i pognał mnie batem. Nie jakimś tam małym. Batem jak z rydwanów.
Po jego jeździe byłam okaleczona. Pysk i grzbiet nie bolały. Boki mi krwawiły tak jak szyja.
Jestem bojaźliwa.
Chyba że mnie odda na rzeź.  Moja Pani na to nie pozwoli. Tak mi jej brakuje.
Muszę znieść chłopca.
Jeszcze tylko rok.......potem moją Pani wróci

(Oceny od 1 do 10 w komach )

1 komentarz: