-Dango.
-Lody na niedzielę... Musimy iść... Koniożerne liście w jeziorze...
-Co?
-Wiesz obiecałem Aq ,że pomogę jej eksplorować nowy teren...
-Proszę, chociaż mnie odprowadź.
Po długich namowach Fildango się zgodził.
Gdy tylko dotarliśmy wypiłam całą zawartość butelki i wskoczyłam do jeziora.
Przez chwilę leżałam pod woda. Później zaczęłam skakać i bawić się moim żywiołem , tworząc fontanny i wiszące w powietrzu kule z wody. Chciałam podziękować Dangowi ,ale już go nie było.
Pierwsze co przyszło do głowy to to ,że znudziło mu się patrzenie na mnie.
Jednak po chwili w mojej głowie powstała świetlista konkluzja.
Mianowicie : Dango dziwnie się zachowuje. Obiecując sobie sprawdzić to w wizjach jak tylko wrócę zaczęłam bawić się dalej. Nagle coś usłyszałam.
(Aq? Dango?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz