-Nie wiem.
Wiem. Wystarczyło mi szybkie spojrzenie na ogromne cięte rany i zwęgloną na końcówkach grzywę.
-Nic mi nie jest.- wyszeptał z zaciśniętymi zębami.
Był omdlały i potwornie osłabiony. Niektóre jego rany były poprzepalane. Próbowałam sprawdzić czy jest gorący. Jednak Aquarella mi nie pozwoliła
-Zostaw go!
-Dobrze. -mój głos zabrzmiał ostrzej niż bym tego chciała.
Odleciałam. Znalazłam płonącą wiadomość.
مقابلتي في اللهب،
أجمل
A przy niej, jego. Płonącego pegaza. Cały przykryty był czarna płachtą.
-Chodźmy. -rzucił tylko.
Jakaś niezwykła siła zmusiła mnie bym go posłuchała.
Jakaś niezwykła siła zmusiła mnie bym go posłuchała.
Pogalopowałam za nim.
Przybyliśmy do strasznego, opuszczonego miejsca.
Dookoła nas płonęła trawa.
Resztki mojej woli myślały o tym ,żeby moi
przyjaciele nigdy nie znaleźli wiadomości.
Przybyliśmy do strasznego, opuszczonego miejsca.
Dookoła nas płonęła trawa.
Resztki mojej woli myślały o tym ,żeby moi
przyjaciele nigdy nie znaleźli wiadomości.
Gdy dotaliśmy na miejsce powiedział tylko:
-Nikt Cię tu nie znajdzie. A ty stąd nie odejdziesz.
Poczułam przeszywający ból w czaszce.
Ostatnie zarejestrowałam to to,że nadal byłam pod jego panowaniem.
Ostatnie zarejestrowałam to to,że nadal byłam pod jego panowaniem.
***
(Dango? Aq? Pomocy...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz