Carrie zniknęła, a Dango cierpiał.
- Leć do domu - powiedziałam
- Ale Aqua. Ja się martwię.
- Ja też się boję. Musisz lecieć. Twoje rany.
Uśmiechnął się.
- Dam radę. Martwię się o ciebie.
Pogalopowaliśmy za Carrie. Dotarliśmy do polany choć mózg mi m9wił, że jest inaczej. Skusiłam się. Użyłam woli. Zobaczyłam jak przez mgłę Carrie.
- Dango... - wykrztusiłam - pomóż. Skup się.
Razem mieliśmy szansę. I zobaczyliśmy Carrie, która próbowała się uwolnić.
- Skup się. - wrzasnęłam.
Widziałam jak się stara, ale widziałam, że sobie nie poradzi. Muszę tam wejść.
- Jak nie wrócę to musisz wiedzieć, że cię kocham.
Zanim zdołał coś powiedzieć weszłam do środka.
(Carrie? Dango? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz