Zło wcielone.
Chłopiec piekieł.
Nienawidzi koni.
Szczególnie mnie.
Przyniósł siodło, ma ostrogi uzdę z wynikającym się strzemieniem. Założył to na mnie i pognał mnie batem. Nie jakimś tam małym. Batem jak z rydwanów.
Po jego jeździe byłam okaleczona. Pysk i grzbiet nie bolały. Boki mi krwawiły tak jak szyja.
Jestem bojaźliwa.
Muszę znieść chłopca.
Jeszcze tylko rok.......potem moją Pani wróci
(Oceny od 1 do 10 w komach )
1 komentarz:
Ekhm... Ortografia...
6/10
Prześlij komentarz