Mam pomysł.
-Co ty na... Wspólny lot?
-Ale ja nie mam skrzydeł.
-Do czasu. Czy chcesz polatać?
-Eeee... No... Dobra...
Podniosłem klacz mocą psychokinezy. Wzbiłem się w powietrze. Jej kopyta delikatnie odbiły się od ziemi.
-I jak? -zapytałem się machając skrzydłami.
-Trochę się boję...
-To spokojnie, już lądujemy...
Nasze nogi dotknęły wilgotnej gleby. Wylądowaliśmy na nieznanych jeszcze terenach.
Wiem jak nazwę to miejsce.
-To plaża Aquarelli.
(Aq? ^^)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz