Trwaliśmy w bezruchu przez kilka długich minut. Oderwałam wzrok i powiedziałam.
- Może napijesz się czegoś, lub może zioła jakieś chcesz? Naprawdę mi na tobie zależy.
- Kocham cię - dodałam cicho.
- Jak cię zobaczyłam to zwariowałam i........
- Tak?
- Chciałabym być z tobą.
- Jest to także moim pragnieniem.
Podszedł do mnie i musnął chrapami moje. Cała się trzęsłam. Dlaczego? Tego chciałam. Kocham go.
Przysunął się jeszcze bliżej i oparł głowę o mój kłąb. Po chwili podniósł ją i stanął na przeciwko mnie i popatrzył mi w oczy. Był coraz bliżej i bliżej. Dotykał swym bokiem mojego, a mimo to przysuwał się jeszcze bardziej. Tak, że wpadłam do rzeki. To mi nie przeszkadzało.
- Zaczekaj, chwilę. Moje rany już się zaczęły się zabliźniać.
Odnalazł Rosnalle i zerwał kilka kwiatów, po czym ułożył dookoła mnie.
- Jesteś taka piękna jak one.
- Dziękuje, ale ty jesteś ładniejszy.
- Nieprawda - stwierdził.
(Dango? Nie znam się na romansikach ;-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz